Armia Łódź: Szlak Bojowy Lotnictwo i OPL Łask Wrzesień 1939

Podczas trzech pierwszych dni kampanii wrześniowej w 1939 roku, zwanej również w literaturze historycznej wojną obronną 1939 roku, na całej linii frontu Armii Łódź - a bez mała od północy na południe Polski wzdłuż granicy z Niemcami - toczył się zacięty bój graniczny. W efekcie nacierających na polskie pozycje obronne, w dodatku przeważających sił niemieckich, front został jednak przerwany co spowodowało podjęcie w kolejnych dniach decyzji o wycofaniu poszczególnych dywizji polskich na przydzielone wcześniej Armii Łódź w planie obronnym linie oporu na rzekach Warcie i Widawce. Do głównych zadań Armii Łódź, przekazanych od marszałka Rydza-Śmigłego, należało osłonięcie kierunku ataku na Łódź i Piotrków, i co za tym idzie Warszawy, oraz współdziałanie z Armią Poznań od północy oraz Armią Kraków od południa. W początkowej fazie II wojny światowej poszczególne jednostki tej Armii były rozstawione na odcinku od Warty aż po Kłobuck (prawie Częstochowę).
Łask Wiadomości Online Pożary ŁaskWybory Łask 2018Armia Łódź 1939Przyczepy ŁaskZloty motocyklowe ŁaskSamochody Łask
BLOG
Części przyczepki samochodowe Neptun. Hamulec najazdowy AL-KO
PRZYCZEPYMARTER//BLOG

Części przyczepki samochodowe Neptun. Hamulec najazdowy AL-KO

Podstawowy opis akcesoriów do przyczep samochodowych Neptun, które można dokupić do każdego pojazdu. Jak wybrać, co będzie potrzebne do pracy?
Caravaning na wakacje: Jazda z przyczepą kempingową technika!
PRZYCZEPY KEMPINGOWE//BLOG

Caravaning na wakacje: Jazda z przyczepą kempingową technika!

Jak odpowiednio przygotować się na wyjazd wakacyjny z przyczepą kempingową lub kamperem i miło spędzić czas wolny bez niepotrzebnych przygód.
Przyczepki podłodziowe Neptun do transportu łodzi i skuterów wodnych
PRZYCZEPYMARTER//BLOG

Przyczepki podłodziowe Neptun do transportu łodzi i skuterów wodnych

Przyczepy podłodziowe lekkie i ciężkie do przewożenia łodzi, pontonów i skuterów wodnych. Poznaj charakterystyki poszczególnych modeli Neptun.
Jak zarejestrować przyczepę samochodową i tanio ubezpieczyć?
PRZYCZEPYMARTER//BLOG

Jak zarejestrować przyczepę samochodową i tanio ubezpieczyć?

Dowiedz się jak wygląda rejestracja i ubezpieczanie nowej przyczepy samochodowej w Twoim Wydziale Komunikacji zgodnie z przepisami w Polsce 2018 roku.
Jaka przyczepa na budowę? Prace budowlane dla początkujących
PRZYCZEPYMARTER//BLOG

Jaka przyczepa na budowę? Prace budowlane dla początkujących

Szukasz praktycznej i wytrzymałej przyczepki samochodowej na budowę? Poznaj wszystkie zalety przyczepy platformy oraz szerokiej przyczepy dwuosiowej
Jak wypromowałem stronę internetową PrzyczepyMarter.pl w Google?
PRZYCZEPYMARTER//BLOG

Jak wypromowałem stronę internetową PrzyczepyMarter.pl w Google?

Jak wypromować stronę internetową i sklep w wyszukiwarce Google? Dowiedz się na przykładzie mojego serwisu PrzyczepyMarter.pl z poradami dla każdego!
Wszystkie artykuły...
ŁÓDŹ

Droga ku Wojnie: Łódzki garnizon wojskowy w latach 1918 - 1939


Zaraz po zakończeniu I wojny światowej i odzyskaniu niepodległości przez Polskę rozpoczęto formowanie strukturę terytorialną władz wojskowych. Łódź w okresie II RP była drugim co do wielkości miastem w kraju, a ponadto jej rangę podnosił fakt, że przez cały okres międzywojnia, w latach 1918 - 1939, znajdował się tutaj sztab okręgu. Za datę rozpoczęcia tworzenia Wojska Polskiego można przyjąć dzień 12 października 1918 roku, kiedy to wydano specjalną odezwę do żołnierzy. Kilka dni później, 25 października powołano Sztab Generalny Wojska Polskiego i rozpoczęto tworzenie poszczególnych okręgów wojskowych. 30 października 1918 roku decyzją Sztabu Generalnego utworzono w Polsce 15 okręgów wojskowych - wśród nich VII łódzki. Do czasu przekazania władzy wojskowej i cywilnej Józefowi Piłsudzkiemu - 11 listopada 1918 roku - podział ten zmieniał się wielokrotnie i początkowo przypominał wielką improwizację. Dopiero 17 listopada 1918 roku Józef Piłsudski podzielił kraj na pięć Okręgów Generalnych: OG I - Warszawa (dowódca gen. ppor. Kazimierz Sosnkowski), OG II - Lublin (gen. ppor. Edward Śmigły-Rydz), OG III - Kielce (gen. por. W. Iwaszkiewicz-Rudoszański), OG IV - Łódź (gen. por. Jan Romer) i OG V - Kraków (gen. por. Emil Gołogórski). W skład Okręgu Generalnego IV weszły następujące okręgi wojskowe: łódzki, kaliski, łowicki i włocławski. Taki stan rzeczy utrzymał się w Łodzi przez kolejne lata, praktycznie aż do wybuchu II wojny światowej. Pod względem statystycznym obszar Okręgu Głównego Łódzkiego w 1921 roku zajmował powierzchnię 23 361 km2. Na tym obszarze mieszkało 2 512 457 osób co dało średnio 107,5 mieszkańca na 1 km2.

Oprócz obszaru zajmowanego przez OG Łódzki i potencjału ludnościowego, również garnizon Łódźki zajmował pierwsze miejsce pod względem militarnym. W latach 1918 - 1939 w Łodzi znajdowało się najwięcej jednostek wojskowych. W latach 1919 - 1921 do OG łódzkiego należały dwie dywizje - 4 DP oraz 10 DP, które w tym czasie, a właściwie ich główne siły walczyły na froncie polsko - bolszewickim. Na miejscu pozostały mniejsze oddziały odpowiedzialne za szkolenie rekrutów. Oprócz dwóch dywizji piechoty do garnizonu w Łodzi należały także: 4 batalion saperów, 3 pułk wojsk kolejowych, 4 dywizjon taborów, 4 dywizjon samochodowy, 4 dywizjon żandarmerii, 4 batalion telegraficzny, 1 pułk czołgów oraz 4 batalion wojsk wartowniczych i etapowych. W okresie 1918 - 1921 w Łodzi stacjonowało na stałe 1/3 wszystkich sił wojskowych podległych pod Okręg Główny Łódzki.

Nową koncepcję struktury Wojska Polskiego wprowadzono 22 sierpnia 1921 roku rozkazem gen. por. Kazimierza Sosnkowskiego, która zakładała przejście polskiej armii z organizacji wojennej na stopę pokojową. Na jego mocy zlikwidowano okręgi główne i w ich miejsce utworzono w całym kraju dziesięć okręgów korpusów: I - Warszawa, II - Lublin, III - Grodno, IV - Łódź, V - Kraków, VI - Lwów, VII - Poznań, VIII - Toruń, IX - Brześć nad Bugiem i X - Przemyśl. Nowy podział wojskowy przyniósł także zmiany w granicach. I tak na OK IV Łódź w 1921 roku składał się z 17 powiatów z 3 województw. Powierzchnia Okręgu Korpusu IV wynosiła 23 996 km2, ludność zamieszkująca ten obszar wynosiła 2 601 711 osób co dało średnią 108,4 osoby na 1 km2.

W czasie pokoju do 1939 roku pod względem dyslokacji poszczególnych jednostek wojskowych OK IV Łódź ulegał wielu zmianom. Rozmieszczenie poszczególnych dywizji, pułków czy batalionów zależało bardziej od możliwości koszarowych niż od realnego zapotrzebowania. Zaraz po utworzeniu OK IV podporządkowano trzy dywizje piechoty - 7, 10 i 26 DP, 4 pac, 4 pułk saperów i 4 psk. Czytelnika, który chce szczegółowo poznać historię stacjonowania poszczególnych jednostek w różnych miastach w latach 1918 - 1939 odsyłam do literatury szczegółowej. W tym miejscu za to chcę przedstawić dyslokację związków taktycznych na obszarze OK IV Łódź na początku 1939 roku.

Jednostka --- Miejscowość postoju

7 DP - dowództwo dywizji --- Częstochowa
25 pp --- Piotrków Trybunalski
27 pp --- Częstochowa
74 pp --- Lubliniec (eksterytorialnie na obszarze OK V)
7 pal --- Częstochowa

Jednostka --- Miejscowość postoju

10 DP - dowództwo dywizji --- Łódź
28 pSK --- Łódź
30pSK --- Warszawa (eksterytorialnie na obszarze OK I)
31 pSK (bez III batalionu) --- Sieradz
III batalion 31 pSK --- Łódź
10 pal --- Łódź

Jednostka --- Miejscowość postoju

26 DP - dowództwo dywizji --- Skierniewice
10 pp --- Łowicz
18 pp --- Skierniewice
37 pp --- Kutno
26 pal --- Skierniewice

Jednostka --- Miejscowość postoju

10 batalion pancerny --- Zgierz (dowództwo batalionu w Łodzi)

Jednostka --- Miejscowość postoju

Dowództwo 4 Grupy Artylerii --- Łódź 4 pac (bez II dywizjonu) --- Łódź II dywizjon 4 pac --- Tomaszów Mazowiecki 26 dac --- Skierniewice

W okresie dwudziestolecia wojennego w Łodzi znajdował się jeden z piętnastu największych pokojowych garnizonów wojskowych w Polsce pod wzglęm ilościowych stacjonujących tu na stałę żołnierzy. Warto o tym powiedzieć, ponieważ już po II wojnie światowej znaczenie Łodzi jako ośrodka wojskowego znacząco zmalał. Od lat 60. ubiegłego wieku - Łódź jako garnizon wojskowy nie odgrywa już większego znaczenia w strukturze Wojska Polskiego.

Armia Łódź: Bój Graniczny i Działania na Głównej Linii Oporu Wzdłuż Warty i Widawki


Nie sposób w jednym artykule opisać wszystkich działań wojennych jakie toczyły się w pasie Armii Łódź, w pierwszych i kolejnych dniach II wojny światowej na terenie Polski. W tej publikacji postanowiłem więc skupić się na opisie tych wydarzeń, które dotyczą rejonów Warty i Sieradza oraz tych które rozegrały się na północnej flance z okolicami Łasku włącznie. Póki co, do informacji o przygotowaniach, mobilizacji poszczególnych jednostek i samych walk w innych rejonach ówczesnego regionu łódzkiego odsyłam do literatury ogólnikowej, a także w przyszłości do kolejnych artykułów tematycznych poświęconych działaniom Armii Łódź w kampanii wrześniowej, które są w planach do opublikowania na blogu.

Do głównych zadań poszczególnych jednostek wchodzących w skład Armii Łódź w 1939 roku, przydzielonych przez Naczelnego Wodza, należało utrzymanie rejonów Łodzi i Piotrkowa w celu obrony Warszawy. Dowódca Armii Łódź - gen. dyw. Juliusz Rómmel - zakładał przygotować główną obronę na linii rzek Warty i Widawki. Mimo to w momencie wybuchu wojny z Niemcami większość polskich sił została maksymalnie wysunięta o wiele dalej - w kierunku granicy, co miało na celu od samego początku spowalniać natarcie silnego skupiska wojsk niemieckich na tym kierunku. W składzie Armii Łódź nominalnie miało się znaleźć pięć dywizji piechoty i dwie brygady kawalerii. Jednak do 1 września 1939 roku udało się zmobilizować i przetransportować na wyznaczone wcześniej pozycje jedynie trzy dywizje piechoty (10., 28. i 30.) i Wołyńską Brygadę Kawalerii.

Ponadto w dyspozycji dowódcy znajdowało się lotnictwo armijne, na które składał się 6. Dywizjon Myśliwski w składzie 161. Eskadry Myśliwskiej i 162. Eskadry Myśliwskiej. W dniu 1 września na stanie znajdowało się 21 samolotów myśliwskich (11 sztuk P.11 i 10 sztuk P.7a) oraz 1 samolot łącznikowy RWD-8. W czasie kampanii wrześniowej nowym lotniskiem bazowym dla Dywizjonu było to zorganizowane w ostatnich dniach sierpnia w Ksawerowie-Widzewie. Z wcześniejszych planów wynikało, że lotniskiem głównym na czas wojny będzie polowe lądowisko w Orchowie koło Łasku. Ostatecznie nie podjęto takiej decyzji, a jedynie w tym miejscu w kolejnych dniach września znajdowała się zasadzka samolotowa zorganizowana przez kilka polskich myśliwców o czym będzie wspomniane w kolejnych publikacjach na blogu o Łasku.

W dniu 27 marca 1939 roku przybyła do Łasku 92. Samodzielna Kompania Czołgów Rozpoznawczych TK, zwanych popularnie "Tankietkami". W jej skład wchodziło 13 czołgów TK-3/TKF uzbrojonych w karabiny maszynowe. Oddział został uformowany przez 4. Batalion Pancerny w Brześciu nad Bugiem, a dowódcą jednostki był kpt. Władysław Iwanowski. Z Łasku wyruszyła ona w rejon stacjonowania 30. Dywizji Piechoty by w sierpniu przemieścić się w pasmo 10. Dywizji Piechoty (rejon pomiędzy Wartą a Sieradzem). Również w marcu pojawiło się w Łasku dowództwo 10. Dywizji Piechoty wraz ze sztabem, kompanią ochrony sztabu, plutonem żandarmerii i 30. Kompanią Telefoniczną. Ze stacji kolejowej przemaszerowano ul. Żeromskiego i ul. Narutowicza do Szczercowa. Mieszkańcy Łasku z entuzjazmem witali na ulicach ich obrońców przed agresją hitlerowską. Łask był miejscem, w którym prowadzono także rozładunek innych jednostek zmierzających do swoich macierzystych punktów lokalizacji rozsianych w pasie działań Armii Łódź.

1 września 1939 roku rano w kierunku pozycji obsadzonych przez żołnierzy Armii Łódź ruszyły wojska Wechrmachtu z 10. Armii, na którą składały się następujące korpusy - 4., 11., 14., 15. i 16. Siły niemieckie tej armii rozwinęły natarcie od Tarnowskich Gór po Wieluń na zaplanowanym wcześniej pasie działań zaczepnych 150 kilometrów szerokości. Natomiast niemiecka 8. Armia zabezpieczała od północy natarcie 10. Armii Wehrmachtu - w rejonie Kalisza i na południe od niego, i głównymi siłami ruszyła przez Kępno w kierunku Sieradza. Od samego początku, działania 8. Armii niemieckiej miały mieć charakter ofensywny. W jej skład weszły dwa korpusy - 13. i 10. oraz pułk zmotoryzowany SS Leibstandarte Adolf Hitler. Do zadań pierwszego należało przemieszczenie się przez Kępno i uchwycenia przepraw na Warcie po obu stronach Sieradza. Natomiast 10. Korpus operował na północnym skrzydle 13. Korpusu i przez Międzybórz oraz Grabów atakował miasto Wartę. Niemiecki plan ataku na Polskę zakładał, że pas działań 8. Armii obejmie około 220 kilometrów szerokości z docelowym kierunkiem działań zaczepnych Sieradz - Łódź - Skierniewice.

W pierwszych godzinach II wojny światowej, niemieckie dywizje po przekroczeniu polskiej granicy napotkały na swojej drodze jednak silny opór żołnierzy wojska polskiego, którzy decyzją dowódcy Armii Łódź zostali ulokowani maksymalnie blisko granicy polsko-niemieckiej. Mimo całodziennych walk 1 września, nie doszło do czołowego spotkania Wojska Polskiego i Wehrmachtu w tym rejonie. Atak sił niemieckich na polskie pozycje został poprzedzony nalotami bombowymi oraz zmasowanym ostrzałem artyleryjskim. W tym czasie na stacji kolejowej w Łasku, wyładowywała się 2. Dywizja Piechoty Legionów, która gotowość bojową osiągnęła następnego dnia, mimo i tak nie pełnego składu.

W pierwszym dniu walk Niemcy rzucili do ataku także swoje zmasowane siły lotnictwa. Ich celem początkowo były głównie obiekty strategiczne, polskie jednostki wojskowe zmierzające na front oraz lotniska, na których stacjonowały polskie myśliwce. Nie obyło się także bez ataków na ludność cywilną uciekającą z rejonów działań wojennych. Wszystko to miało na celu wyeliminowanie jak największej ilości sił przeciwnika oraz wprowadzić chaos na drogach i utrudnić przemarsz wojsk. Jak wynika z meldunków składanych przez pilotów z 6. Dywizjonu Myśliwskiego, w pierwszym dniu wojny polskie myśliwce wykonywały głównie loty patrolowe, prowadząc obserwacje ruchów wojsk nieprzyjaciela i analizując zniszczenia jakie poczyniły bombardowania wroga. W tym dniu mimo kilku potyczek powietrznych, choć z dużym prawdopodobieństwiem można powiedzieć, że dosżło jedynie do dwóch udokumentowanych, nie strącono żadnego samolotu Luftwaffe.

Już pierwszy dzień wojny uwypuklił przewagę niemieckich maszyn nad polskimi myśliwcami pod względem technicznym. Samoloty wroga były o wiele szybsze i mogły latać na wyższym pułapie, niedostępnym dla polskich P.11 i P.7a. Dużym problemem dla lotnictwa Armii Łódź okazał się także niewystarczający przepływ informacji pomiędzy lotniskiem - dowództwem, a licznymi punktami obserwacyjnymi obrony przeciwlotniczej. Meldunki o zmierzających samolotach wroga w kierunku Łodzi docierały zazwyczaj zbyt późno i czasem okazywało się, że nie było sensu już startować. Wszystko przez to, że OPL wykorzystywały linie cywilne, często blokowane przez zwykłych mieszkańców ogarniętych paniką wrześniowych wydarzeń.

Jeśli chodzi o piechotę, w wyniku polskiej koncepcji obronnej, walki na przedpolu doprowadziły do maksymalnego wyczerpania naszych żołnierzy, którzy walczyli do upadłego. Późnym wieczorem 2 września około godziny 2200, jednostki polskie otrzymały rozkaz z dowództwa Armii Łódź od generała dywizji Rómmla, aby pod osłoną nocy przejść do odwrotu na wcześniej przygotowaną główną pozycję nad Wartę i Widawkę i tam prowadzić uporczywą obronę. Jednocześnie jednostki saperów dostały przyzwolenie na zniszczenie mostów drogowych pod Sieradzem i mostów kolejowych oraz polowych na rzece Warcie.

Praktycznie przez cały dzień 3 września 1939 roku trwał odwrót polskich dywizji na wyznaczone pozycje głównej lini obrony. Spowodowane to było atakami zaczepnymi wojsk niemieckich oraz poniekąd brakiem łączności spowodowanym nalotami lotnictwa niemieckiego (Luftwaffe) i zmienianymi co róż rozkazami z dowództwa Armii Łódź. W ciągu dnia na wyznaczone pozycje w okolicach Warty ruszyła Wołyńska Brygada Kawalerii, która dopiero tego dnia dotarła do Szadku.

Późnym wieczorem 3 września lub nad ranem 4 września na pozycjach obronnych znalazła się większość polskich sił. Jednak sytuacja w przed dzień głównej bitwy, która miała się rozegrać, była groźna. Większość jednostek Armii Łódź była już wyczerpana i osłabiona dotychczasowymi walkami. W międzyczasie skład Armii został co prawda uzupełniony o 2. Dywizję Piechoty oraz Kresową Brygadę Kawalerii, jednak łącznie siły te i tak były nie wystarczające, aby przeciwstawić się silnym 12 dywizjom niemieckim z dwóch armii. W dodatku dowództwo Armii Łódź nie miało żadnych dodatkowych sił własnych, które mogło skierować w ten rejon, aby wzmocnić nadwyrężoną już obronę.

Tak jak zakładano wcześniej, bitwa na głównej linii obronnej, rozpoczęła się 4 września 1939 roku. 8. armia niemiecka kierująca się w wyznaczonym dla niej kierunku ataku, nękała co róż wycofujące się wcześniej oddziały polskie. To właśnie w okolicach Sieradza nastąpiło główne uderzenie. Pod koniec dnia spływały meldunki do niemieckiego dowództwa, że zostały uchwycone pierwsze przyczółki na rzece Warcie. Zdawało się, że nie wszystkie polskie oddziały zdążyły się wycofać z przedpola 3 września. Część odcinków północnego skrzydła była nieobsadzona przez co niemieckie oddziały nie miały problemu z przejściem rzeki Warty.

Zacięte walki toczyły się pod Bieleniem gdzie na broniący się 30. Pułk Piechoty ruszyli żołnierze z niemieckiej 17. Dywizji Piechoty. Wkrótce udało się Niemcom sforsować rzekę pod Bieleniem mimo oporu i kilkukrotnych walkach wręcz. W efekcie zmasowanych uderzeń niemieckich Armia Łódź znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. W nocy z 4 na 5 września Naczelny Dowódca marszałek Rydz-Śmigły podjął decyzję o przeprowadzeniu kontruderzenia na skrzydłach Armii Łódź - na północy wydzielonymi siłami Armii Poznań oraz na południu wydzielonymi siłami Armii Prusy. Warunkiem powodzenia tej akcji było utrzymanie się przez cały dzień 5 września na pozycji rzeki Warty. W praktyce kontruderzenie to się nie powiodło ponieważ dowódca Armii Prusy często zmieniał swoje decyzje i w zasadzie nie do końca wiedział jak zrealizować powierzone mu zadanie na południowym skrzydle.

Na północnym skrzydle w rejonach Sieradza na linii rzeki Warty, w dniu 5 września mimo prób, nie udało się odrzucić Niemców za rzekę. Około południa, w okolicach Bielenia na odcinek 30. Pułku Piechoty skierowany został najpierw 4. Pułk Piechoty, a później reszta sił 2. Dywizji Piechoty w celu odbicia niemieckiego przyczółka z rąk niemieckiej 17. Dywizji Piechoty. Akcja ta zakończyła się ostatecznie niepowodzeniem. W związku z takim obrotem sytuacji w godzinach popołudniowych około godziny 1800 sztab Armii Łódź podjął decyzję o opuszczeniu pozycji z nad Warty i Widawki i wycofaniu się na linię opóźniającą od Szadku przez Łask na Piotrków. W zasadzie na koniec dnia i z rana kolejnego, tj. 6 września w odwrocie na wschód była cała Armia Łódź.

Dowództwo 10. Dywizji Piechoty przeniosło stanowisko dowodzenia do Łasku, a nocą z 5 na 6 września, na południowy zachód od Aleksandrowa. W tym czasie, żołnierze z 2. Dywizji Piechoty wykonywali wcześniejsze zadania związane z przeciw uderzeniem. Dopiero gdy jej dowódca dowiedział się na podstawie wiadomości z Łasku o wycofywaniu się 10. Dywizji Piechoty, zwrócił się do dowództwa Armii z prośbą o nowe rozkazy dla swoich oddziałów.

W efekcie 2. Dywizja Piechoty osiągnęła rejon lasów Wronowice oraz na północ od Łask-Kolumny, gdzie przeszła głównymi siłami do obrony. Na ugrupowanie bojowe bojowe 2. DP składały się: na prawym skrzydle broniły się 3. Pułk Piechoty z 1/2 pal na zachodnim skraju lasu m. Rembertów-Wola Stryjewska, na lewym skrzydle bronił się 4. Pułk Piechoty z 2/2 pal na wschodnim skraju lasu miejscowości Wronowice (szosa Łask-Pabianice). Pas ubezpieczeń na przedpolu stanowiły: kawaleria dywizyjna na zachód od Anielina oraz 92. Kompania Czołgów Rozpoznawczych i kompania kolarzy na zachód od Łasku.

6 września, w godzinach popołudniowych pod Łask podeszły czołowe elementy rozpoznawczo-ubezpieczeniowe niemieckiej 17. Dywizji Piechoty, które po godzinnej walce złamały opór dywizyjnej kompanii kolarzy i 92. Kompanii Czołgów. Taki stan rzeczy miał trwać aż do godzin wieczornych, w czasie których, w okolicach Łasku działały jedynie niemieckie patrole rozpoznawcze. Dowódca 2. DP płk. Dojan, biorąc pod uwagę fakt, że dywizja nie jest związana walką z nieprzyjacielem, zdecydował przegrupować je nocą z 6 na 7 września w rejon Konstantynów-Srebrna. Stosownie do tej decyzji, jeszcze tej samej nocy, dowódcy pułków i samodzielnych pododdziałów otrzymali rozkaz do przegrupowania na linii: Poleszyn, Dobroń, Kudnowice, Konstantynów.

Klęska Armii Łódź na rzekach Warcie i Widawce, decyzje o jej wycofaniu w głąb rejonu działań oraz dalsze niepowodzenie w próbach zatrzymania wroga, otworzyło niemieckim wojskom Wehrmachtu drogę do ataku na Warszawę. Przełamanie dalszej linii na Wiśle oznaczało klęskę sił zbrojnych i w konsekwencji załamanie się całej obrony państwa.

Szlak bojowy 92. Samodzielnej Kompanii Czołgów Rozpoznawczych TK i charakterystyka "Tankietek"


Broń pancerną zaliczano w siłach zbrojnych II Rzeczpospolitej do wojsk technicznych, mających w swoim zakresie taktycznym wspierać działania piechoty i kawalerii. Możliwość wykorzystania bronii pancernej na skalę operacyjną traktowano eksperymdntalnie. Jednostka 92. SKCR TK została zmobilizowana 26 sierpnia 1939 roku przez 4 Batalion Pancerny w Brześciu nad Bugiem i przydzielona Armii Łódź. Jej dowódcą został kapitan Władysław Iwanowski, a na jej sprzęt składało się 13 czołgów TK-3.

Kompania weszła w skład oddziału wydzielonego nr 2 i stoczyła 1 września kilka pomyślnych potyczek w okolicach Wieruszowa, zadając nieprzyjacielowi krwawe straty. Następnego dnia walczyła pod Lututowem. Podczas próby wyparcia Niemców za Wartę w rejonie Sieradza poniosła 5 września dotkliwe straty. Czołgiści skutecznie wspierali następnego dnia oddziały broniące Łasku. W dniu 7 września kompania toczyła walki w okolicach Zgierza, a w dwa dni później brała udział w zwalczaniu dywersji pod Błoniem. Podczas dalszego odwrotu dojechała 13 września na Polesie Lubelskie, gdzie musiano zniszczyć nie nadające się do dalszej jazdy (ostatnie już) czołgi. Żołnierze Kompanii dołączyli do Ośrodka Zapasowego Broni Pancernych nr 2.

Podstawowym sprzętem polskiej broni pancernej we wrześniu 1939 roku były lekkie bezwieżowe czołgi rozpoznawcze TK-3/TKS oparte na konstrukcji tankietek firmy Carden-Loyd. Pojazdy te były projektowane jako opancerzone transportery broni maszynowej, z których można było prowadzić ogień a nie jako czołgi.

Dane techniczne TK-3/TKF
Lekki czołg rozpoznawczy opancerzony płytami walcowanymi 4-8 mm, łączonymi nitami (płyty przednie 6-8 mm, boczne 8 mm, tylne 6-8 mm, górne 4 mm, dolne 7 mm).

Uzbrojenie: 1 ckm 7,92 mm Hotchkiss wz. 25 z zapasem 1800 sztuk amunicji.
Napęd: silnik Ford A, gaźnikowy 4-cylindrowy, 4-suwowy, chłodzony cieczą, o pojemności skokowej 3258 cm3. Moc maksymalna 40 KM (29,4 kW) przy 2200 obr/min. Czołg TKF silnik Polski Fiat 122B, gaźnikowy, 6-cylindrowy, 4-suwowy, dolnozaworowy, chłodzony cieczą, o pojemności skokowej 2952 cm3. Stopień sprężania 5,1:1. Moc 46 KM (33,8 kW) przy 2600 obr/min.
Gąsiennice: stalowe o szerokości 140 mm, rozstaw środków 1475 mm.
Wymiary: długość 2580 mm, szerokość 1780 mm, wysokość 1320 mm, prześwit 300 mm. Masa: 2430 kg
Prędkość maksymalna: 46 km/h
Zużycie paliwa: 28 litrów/100 km na drodze, 60 litrów/100 km w terenie

Dane techniczne TKS

Lekki czołg rozpoznawczy opancerzony płytami walcowanymi 10-3 mm.

Uzbrojenie: 1 ckm 7,92 mm Hotchkiss wz. 25 z zapasem 2000 - 2400 sztuk amunicji lub 1 nkm 20 mm FK-A wz. 38 z zapasem 250 naboi.
Napęd: silnik Polski Fiat 122B, gaźnikowy, 6-cylindrowy, 4-suwowy, dolnozaworowy, chłodzony cieczą, o pojemności skokowej 2952 cm3. Stopień sprężania 5,1:1. Moc 46 KM (33,8 kW) przy 2600 obr/min.
Gąsiennice: stalowe o szerokości 170 mm, rozstaw środków 1450 mm.
Wymiary: długość 2560 mm ( z działkiem około 2980 mm), szerokość 1760 mm, wysokość 1330 mm, prześwit 330 mm. Masa: 2570 kg a w późniejszych wersjach 2650 kg Prędkość maksymalna: 40 km/h
Zużycie paliwa: 38 litrów/100 km na drodze, 70 litrów/100 km w terenie

Armia Łódź 1939: Bohater Września gen. Wiktor Thommée jako Dowódca Twierdzy Modlin


Przypominając po krótce szlak bojowy Armii Łódź w pierwszych dniach wojny, należy również powiedzieć, że w kolejnych dniach w niechlubnej historii Polski, zapisał się jej dotychczasowy dowódca - Juliusz Rómmel, który mówiąc wprost, zostawił swoich żołnierzy i uciekł z pola bitwy. Rómmel widząc przegraną swojej Armii, udał się ze sztabu w Julianowe do Warszawy. Przekreśliło to praktycznie możliwość sprawnego dowodzenia poszczególnymi jednostkami. Bohaterem września 1939 roku został gen. Wiktor Thommee, przejmując rozsypane jednostki i prowadząc je do Twierdzy Modlin skąd do ostatnich dni prowadził opór przeciwko niemieckiemu Wehrmachtowi i Luftwaffe.

Armia "Łódź" przez cztery dni w ciężkich walkach opóźniała niemiecką inwazję. Następnie w walkach odwrotowych większością swych sił obsadziła Twierdzę Modlin pod dowództwem generała brygady Wiktora Thommée. Już po zakończeniu wojny, w dniach 26 - 28 lutego 1949 roku, doszło w Gdyni do przesłuchania byłego dowódcy Armii Łódź oraz Twierdzy Modlin, generała Wiktora Thommée, który tak opisywał swoje ostatnie chwile jako żołnierz. Dalej jest to przedruk protokołu powstałego na potrzeby Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce.

Protokół z przesłuchania generała Wiktora Thommee z 1949 roku:
Niemiecki generał Strauss w charakterze dowódcy II Korpusu, oblegającego Twierdzę Modlin, w dniu 28 września 1939 roku zawarł ze mną jako dowódcą tej twierdzy umowę kapitulacyjną, która wbrew solennym jego przyrzeczeniem w rzeczywistości nie została dotrzymana. Sprawa ta przedstawia się w sposób następujący: po skapitulowaniu Warszawy w dniu 26 września na warunkach przyznania załodze prawa zatrzymania białej broni, własnych rzeczy oraz traktowania jako jeńców honorowych, 28 września, o świcie, przybył do twierdzy Modlin wysłany przez generała Rómmla - dowódcę zewnętrznej obrony Warszawy obejmującej również twierdzę Modlin - major dyplomowany Riedel, który był zaopatrzony w specjalną przepustkę niemiecką i po drodze widział się z generałem Straussem. Z relacji Riedla wynikało, że gen. Strauss zaproponował mu, że o ile twierdza Modlin zaprzestanie ognia, wywiesi natychmiast białe chorągwie i podda się jeszcze tegoż dnia, on jest gotów zgodzić się na warszawskie warunki kapitulacyjne i wydaje rozkaz zawieszenia broni na czas prowadzenia pertraktacji. Rzeczywiście od przybycia Riedla na stronie niemieckiej zapanowała cisza: nie było już ognia ani artylerii, ani też piechoty za wyjątkiem rzadkich wystrzałów oraz ustały naloty aeroplanów dotychczas silnie bombardujących twierdzę od chwili skapitulowania Warszawy. Zlecając dowódcy 30 dywizji piechoty, gen. Leopoldowi Cehakowi przeprowadzenie w asyście majora Riedla wstępnych pertraktacji o kapitulacji twierdzy Modlin, jednocześnie wydałem rozkaz szefowi swego sztabu pułkownikowi Wilczyńskiemu, ażeby zaprzestano ognia i wywieszono białe chorągwie. Generałowi Cehakowi zaś poleciłem, ażeby do warszawskich warunków kapitulacyjnych dodał jeszcze następujące: po - 1) zwolnienia całej załogi twierdzy z białą bronią na wolność, po - 2) niewywożenia członków załogi poza granice Polski, po - 3) natychmiastowego zaopiekowania się rannymi i chorymi i po - 4) uznania wszystkich samochodów, majątku sztabów, począwszy od sztabu pułku wzwyż, oraz majątku osobistego za własność prywatną odnośnych dowódców względnie oficerów. Nie przypuszczałem, ażeby generał Strauss zgodził się jednak na warunek wypuszczenia załogi na wolność. Nie upłynęło godziny do powrotu generała Cehaka, który mi zameldował, że generał Strauss zgodził się na wszystkie warunki i że spotkanie moje z nim winno nastąpić około godziny 1100 na szosie Modlin - Jabłonna między okopami polskimi i niemieckimi. Na to spotkanie przybiliśmy: ja w asyście generała Cehaka, a generał Strauss - generała kwatermistrza korpusu Bohme'go. Na skierowane do nich zapytanie, czy przyrzekają solennie, że omówione warunki umowy kapitulacyjnej zostaną dotrzymane, generał Strauss, wskazując na cmentarz poległych pod Modlinem 2000 żołnierzy niemieckich, oświadczył, że daje na to słowo żołnierskie, na co mu odpowiedziałem dosłownie: "słowo żołnierskie dane na polu walki jest dla mnie droższe od wszelkich dokumentów", po czym generał Strauss przyjął postawę zasadniczą, uścisnął mi rękę i polecił generałowi Bohme'mu, aby niezwłocznie udał się z naczelnym lekarzem korpusu do szpitali modlińskich. Już o godznie 200 po południu opuściłem, jako ostatni, twierdzę Modlin, kierując się do obozu w Działdowie, gdzie koncentrowano załogę Modlina celem załatwienia wszelkich formalności związanych z wykonaniem umowy kapitulacyjnej. W Działdowie doręczono mi dwa dokumenty opatrzone podpisem komendanta obozu majora Vorberga. W pierwszym z nich było napisane, że zarówno władzom wojskowym, jak i cywilnym nie wolno mnie zatrzymać z tytułu mego stanowiska jako generała Wojska Polskiego. W drugim zaś, że samochód marki Buck stanowiący moją własność nie podlega rekwizycji. 27 października opuściłem obóz w Działdowie i pilotowany przez wyżej wspomnianego komendanta obozu majora Vorberga przybyłem do Warszawy. Żegnając się ze mną na placu Saskim major Vorberg, który przedtem wstąpił do Komendy Miasta, oświadczył mi, ażebym dnia następnego zameldował się w Komendzie, co uczyniłem. Począwszy od 28 października kilkakrotnie przychodzili do mego garażu gestapowcy w celu zabrania auta. Czytając dokument, wydany mi na ten samochód, ironicznie się uśmiechali i mówili, że jednak oni go zabiorą. Mniej więcej 3 czy też 4 listopada drzwi do garażu zostały wyłamane i auto zabrane. 7 listopada, o świcie, do mego mieszkania na Żoliborzu werwało się kilkunastu uzbrojonych gestapowców, których dowódca, podoficer SS, wręczył mi kartkę bez podpisu i nazwy oddziału, z której treści wynikało, że mam się udać do obozu i że na ubranie daje mi się 15 minut czasu. Wożono mnie z miejsca na miejsce. Na dziedzińcu Wyższej Szkoły Wojennej w Warszawie zobaczyłem prawie wszystkich oficerów załogi modlińskiej, zwolnionych rzekomo na podstawie umowy kapitulacyjnej, nie wyłączając nawet śmiertelnie chorych, którzy wkrótce zmarli, jak np. pułkownik Furgalski - dowódca 8 dywizji piechoty - i pułkownik Łubieński - dowódca artylerii Armi Łódź. Z Warszawy przewieziono mnie do przejściowego obozu jeńców wojennych w Błoniu, skąd w nocy wywieziono pociągiem pod silną eskortą wojskową do Niemiec i umieszczono początkowo w stalagu Hoeyerswerda, a stamtąd na skutek mego protestu przewieziono do oflagu Coldits, gdzie wspólnie z generałem Cehakiem, Małachowskim i Bończą-Uzdowskim złożyłem zażalenie do Wermachtu, żądając dotrzymania warunków umowy modlińskiej. Po 2 miesiącach komendant obozu zakomunikował, że na nasze zażalenie odpowiedzi nie będzie. Kiedy następnie do tegoż obozu przyjechał na inspekcję generał niemiecki z Wehrmachtu i ja zapytałem go w obecności świty, dlaczego nie dotrzymano słowa żołnierskiego danego przez generałów niemieckich na polu walki, to nie odpowiedziawszy mi nawet słowem, ów generał raptownie wyszedł z mego pokoju. Dopiero wrócił po kilkunastu minutach i powiedział uroczyście: Pan generał nie ma racji: generałowie dali panu słowo żołnierskie i dotrzymali je. Pan i cała waleczna załoga Modlina zostaliście przecież zwolnieni, a że następnie pana aresztowała policja i policja trzyma pana jako jeńca, to musi pan zrozumieć, że policja i polityka są ponad wojskiem. Po czym ukłonił się po wojskowemu i wyszedł. Obóz, w którym przebywałem, był pod wyłącznym zarządem wojskowym. W niewoli niemieckiej przebyłem do uwolnienia mnie przez wojsko amerykańskie. W świetle niedotrzymania przez Wehrmacht warunków umowy kapitualcyjnej wbrew przepisom o honorze wojskowym staje się zrozumiale śpieszne i bez sprzeciwu przyjęcie przez generała Straussa postawionego mu przeze mnie warunku umowy kapitulacyjnej zwolnienia załogi twierdzy Modlin z białą bronią na wolność. W drodze z twierdzy Modlin do Działdowa zameldował mi podpułkownik Laleczyński, dowódca 2 pułku piechoty, że 26 września, w godzinach rannych, w każdym razie już po udaniu się generała Cehaka i majora Biedla do generała Straussa, oddział niemiecki, korzystając z zawieszenia broni, przekroczył bez oporu i powodu linię placówek polskich, biegiem doszedł do plutonów, które bez broni odpoczywały pod schronem i bez uprzedzenia otworzył ogień. Padło kilkuset żołnierzy polskich w ten sposób zamordowanych. Miało to miejsce pod Zakroczymiem. W sprawie tej zbrodni podpułkownik Laleczyński przeprowadzał dochodzenie na mój rozkaz jeszcze w Działdowie. Obecny adres zamieszkania Laleczyńskiego nie jest mi znany. Protokół przeczytałem i jako zgodny z moim zeznaniem podpisuję.

W ten oto sposób, relacjonował generał Wiktor Thommee kapitulację Twierdzy Modlin oraz następne lata życia w niewoli niemieckiej, aż do odzyskania wolności w 1945 roku.

Łódzki Armijny Dywizjon Myśliwski i OPL w Łasku 1939 roku. Śmierć pilota Piotra Ruszela i potyczka powietrzna w okolicach Łasku. Organizacja i wybrane działania III/6 Dywizjonu Myśliwskiego


We wrześniu 1939 roku w skład Armii Łódź wchodził m. in. Lwowski III/6 Dywizjon Myśliwski podporządkowany rozkazom dowódcy Armii, który pebazował się w ostatnich dniach sierpnia 1939 roku z lotniska Lewandówka pod Lwowem na polowe lotnisko w Ksawerów-Widzew pomiędzy Łodzią a Pabianicami, skąd operował na początku września. Zgodnie z otrzymanymi rozkazami, jednostka w skład której wchodziły dwie eskadry myśliwców, miał za zadanie zwalczać lotnictwo nieprzyjaciela ochraniając wyładunek polskich żołnierzy w wyznaczonych rejonach, a także osłaniać wycofujące się jednostki wojskowe na główną linię obrony w kolejnych dniach września. W dniu wybuchu wojny tj. 1 września Dywizjon Lwowski dysponował 21 maszynami myśliwskimi (P.11 i P.7a) oraz jednym samolotem łącznikowym RWD-8. W artykule wiele miejsca poświęconych zostało lotniczym epizodom z okolic Łasku, całokształt działań Dywizjonu Myśliwskiego Armii Łódź znaleźć można w szczegółowej literaturze dostępnej w poniższej bibliografii.

Jednostka III/6 Dywizjonu Myśliwskiego, stacjonująca na codzień na lotnisku Lewandówka pod Lwowem, otrzymała rozkaz mobilizacyjny w nocy z 23 na 24 sierpnia 1939 roku. Pełna gotowość dwóch eskadr (161. i 162.) została osiągnięta 25 sierpnia i następnego dnia wyruszył już transport naziemny ze sprzętem technicznym do Ksawerowa. Tam na miejscu, obsługa techniczna przygotowała lotnisko polowe do przyjęcia samolotów na niedawno ściętym rżysku w posiadłości Jana Herse, Polaka z korzeniami niemieckimi. Myśliwce natomiast odleciały w rejon działania Armii Łódź, na nowe lotnisko, w dniu 31 sierpnia i od samych godzin porannych 1 września były w stanie alarmowym wypatrując na niebie samolotów nieprzyjaciela.

W pierwszych dniach II wojny światowej lotnictwo niemieckie skupiło się na bombardowaniu szlaków kolejowych, transportów wojskowych, lotnisk i obiektów o znaczeniu strategicznym. Potwierdzają to meldunki OPL z poszczególnych punktów obserwacyjnych rozsianych po całym kraju. W sumie w całym kraju funkcjonowało 800 takich posterunków obserwacyjnych, których wiadomości były przesyłane do 17 zbiornic regionalnych, a te z kolei do centralnej zbiornicy w Warszawie. Dużym minusem funkcjonowania takiego systemu był fakt, że sieć dozorowania Obrony Przeciwlotniczej funkcjonowała w oparciu o cywilne łącza telefoniczne, które w momencie wybuchu wojny były bardzo przeciążone i nie wszystkie meldunki dochodziły na czas. Wykorzystanie cywilnych łączy było spowodowane tym, że OPL rozpoczęto organizować na kilka lat przed wybuchem wojny, a pełną gotowość miano osiągnąć dopiero w latach 40. Dodatkowo dużym utrudnieniem dla pilotów broniących polskiego nieba we wrześniu były także ataki własnej piechoty i artylerii, o czym sami wspominali i co będzie przedstawione w dalszej części artykułu.

Ze strategicznego punktu widzenia, przez rejon działania Armii Łódź biegła najkrótsza droga w lini prostej od granicy niemieckiej do Warszawy, stąd Niemcy na tym kierunku zgromadzili najsilniejsze jednostki piechoty oraz skierowali do ataków liczną 4. Flotę Powietrzną. Na obszarze Okręgu Wojskowego Łódź, najbardziej zagrożony był szlak kolejowy ze Zduńskiej Woli przez Łask, Łódź w kierunku Warszawy wykorzystywany do transportu polskich Dywizji w czasie mobilizacji oraz trwania już wojny obronnej. Niemcy bombardowali przejeżdżające pociągi oraz większość stacji rozsianych wzdłóż linii kolejowej.

1 września 1939 roku od samego rana na bombardowania nieprzyjaciela narażone były miejscowości położone na terenie województwa łódzkiego. Punkt obserwacyjny OPL w Łasku meldował, że nieprzyjaciel ostrzelał z karabinów maszynowych obszar miasta oraz przejerzdżający w jego okolicach pociąg pasażerski. Ponadto Niemcy przeprowadzili także atak z powietrza na stację kolejową w Widawie, w wyniku którego uszkodzone zostały 3 tory i przerwana łączność telekomunikacyjna. Do ataku wykorzystano prawdopodobnie bomby o wadze 500 kilogramów ponieważ pozostawiły one po sobie leje o średnicy 15 metrów. Z relacji naocznych świadków wynika, że około godziny 500 nad ranem został ostrzelany również pociąg stojący na stacji kolejowej w Dobroniu, przez niemiecki samolot wracający z bombardowania Łodzi. Pierwszy dzień w działaniach pilotów 161. i 162. eskadry myśliwskiej stacjonującej w Ksawerowie zapisał się z bilansem zerowym. Mimo kilku lotów w celu przechwycenia niemieckich maszyn Luftwaffe, nasi piloci nie odnieśli żadnych zwycięstw, ale również - i na szczęście - żadnych strat. Jeszcze w godzinach południowych w sztabie Armii Łódź podjęto decyzję o utworzeniu dodatkowo trzech lotnisk do organizacji zasadzek myśliwskich - w Woli Wężykowej, Orchowie oraz Kłoniszewie. Po wieczornych przygotowaniach, gotowość bojową osiągnęły one od rana dnia następnego.

W drugim dniu II wojny światowej, 2 września 1939 roku nieprzyjaciel dalej bombardował największe miasta ówczesnego województwa łódzkiego, które leżały na ważniejszych szlakach komunikacyjnych, jak: Łódź, Tuszyn, Kutno, Łask, Piotrków i Aleksandrów. W meldunkach OPL brak szczegółowych informacji o celach oraz skutkach tych ataków. Lotnisko polowe we wsi Orchów, zlokalizowane było pomiędzy szosą, a linią kolejową Łask - Zduńska Wola. Stacjonował tam klucz, na który składały się trzy lub cztery myśliwce P.11. Głównym zadaniem zasadzki było atakowanie nadlatujących samolotów niemieckich oraz ochrona stacji kolejowej w Łasku, na której w tym dniu prowadzono wyładunek żołnierzy 2. Dywizji Piechoty, która stanowiła odwód dla Armii Łódź.

W ogólnym Meldunku sytuacyjnym Głównej Zbiornicy Dozorowania w Warszawie kpt. Stanisława Zmitrowicza o bombardowaniach w dniu 2 września 1939 roku, podaje że o godzinie 1115 przeprowadzono m. in. duży nalot bombowy na Łódź. Bomby spadły na stację Łódź Kaliska, gdzie rannych zostało 10 osób oraz na stację kolejową PKP Karolew. W samym mieście zrzucono także bombę kruszącą na zabudowania w wyniku czego byli ranni i zabici. Bomby zrzucano także na obiekty wojskowe. Część z nich okazała się na szczęście niewybuchami. Z nalotem tym związany jest duży epizod walk nad Łaskiem i jego okolicach (według relacji świadków przedstawionych w książce Lwowski III/6 Dywizjon myśliwski, walki powietrzne toczyły się w pasie od Szadku do Pabianic). To właśnie obserwatorzy z lotniska Orchów wypatrzyli nadlatujące myśliwce i bombowce niemieckie na Łódź o czym zaraz powiadomili inne jednostki.

Jako pierwsze nadleciały niemieckie myśliwce, których zadaniem było wyeliminowanie polskich samolotów i ochrony lecących bombowców za nimi. Myśliwce zostały ostrzelane przez posterunek OPL w Łasku, żołnierzy 2. DP Leg. z broni osobistej, którzy w tym czasie wyładowywali się na stacji Łask oraz z działek OPL, które były na stanie transportu wojskowego. Równoczaśnie do startu ruszyły polskie myśliwce z Orchowa oraz z lotniska Ksawerów-Widzew. W samej walce Niemcy nie odnieśli żadnych strat, a na dodatek raportowali zwycięstwa nad trzema polskimi maszynami. Gorsze jednak miało nastąpić później... Polskie myśliwce, które wracały z potyczki do Orchowa zostały ponownie ostrzelane przez Obronę Przeciwlotniczą mimo dawania odpowiednich znaków świetlnych, informujących że nie są wrogimi maszynami. W wyniku tego, prawdopodobnie samolot pchor. pil. Wiesława Chomsa znalazł się na drzewie przy szosie Łask - Zduńska Wola po jej południowej stronie. Pilotowi udało się uwolnić i wrócić na lotnisko zasadzki. Ta sama sytuacja spotkała drugiego naszego lotnika pchor. pil. Piotra Ruszela. Ten podchodząc do lądowania również został ostrzelany z karabinów maszynowych, a jego samolot spadł i uderzył o ziemię. Postrzelonego pilota wydobyto z wraku i natychmiast przetransportowano do szpitala w Łasku jednak nie udało się go uratować.

Tego samego dnia, w okolicach godziny 1700 zestrzelony został samolot pchor. pil. Edwarda Kramarskiego, który wystartował z zasadzki w Kłoniszewie i udał się w parze z pchor. pil. Janem Dzwonkiem na patrol w okolicach Zduńskiej Woli. Natknęli się oni na niemieckie myśliwce, które leciały na wymiatanie przed bombowcami zmierzającymi na Łódź. W tej potyczce obaj zostali osaczeni przez nieprzyjaciela, jednak pchor. Dzwonkowi udało się odlecieć w stronę lotniska Ksawerów-Widzew. Natomiast samolot pil. Kramarskiego, lecący w kierunku Sędziejowic, nadal był atakowany przez dwa niemieckie myśliwce. W okolicach Górek Grabieńskich myśliwiec P.11c został trafiony, pilot próbował jeszcze wylądować jednak w ostateczności Kramarski rozbił się na drzewach w okolicach wsi Emilianów przy drodze Sędziejowice - Grabia.

3 września posterunek obserwacyjny obrony przeciwlotniczej w Łasku zmienił swoją dotychczasową lokalizację i przeniósł się na Górkę na przeciwko Wydziału Powiatowego. Wcześniej stacjonował z dużym prawdopodobieństwem w okolicach przejazdu kolejowego Łask - Orchów na prywatnym polu przy szosie na Szadek. W tym dniu nadal funkcjonowała zasadzka myśliwców w Orchowie. Dostała ona jednak rozkaz aby skupić się na tzw. wymiataniu czyli oczyszczaniu nieba z niemieckich samolotów i ochrony żołnierzy Armii Łódź walczących na froncie, w szczególności w rejonach Koluszki - Piotrków. W mniejszym stopniu do zadań Dywizjonu należało ochrona przed bombowcami.

4 września dywizjon nadal operował z lotniska głównego w Ksawerowie-Widzew oraz prawdopodobnie dwóch lotnisk z zasadzkami. Jednak tego dnia lotnisko główne zostało wykryte przez siły powietrzne Luftwaffe i w trakcie ataku zniszczonych została większość samolotów Dywizjonu. Czynnych samolotów bojowych w ramach 161. eskadry i 162. eskadry pozostało 5 sztuk, co w praktyce uniemożliwiało prowadzenie dalszej realnej walki z niemieckim najeźdźcą. Na obniżenie moralów i nadzieji na zwycięstwo walczących polskich lotników wpływały także niekorzystne informacje napływające z frontu od wycofujących się polskich piechórów. Ostatecznie 5 września 1939 roku, decyzją dowódcy lotnictwa Armii Łódź podjęto decyzję o przeniesieniu resztek Lwowskiego III/6 Dywizjonu myśliwskiego na lotnisko w głąb kraju do Grójca.

Wszystkich, którzy chcąc szczegółowo poznać kalendarium walk Lwowskiego III/6. Dywizjonu myśliwskiego od 1 września do 17 września 1939 roku odsyłam do książki Łukasza Łydżby pt. Lwowski III/6 Dywizjon Myśliwski wydawnictwa Vesper. Książka szczegółowo opisuje zmagania lotników w czasie kampani wrześniowej przeciwko 4. Flocie Powietrznej Luftwaffe. Większa część tego artykułu została oparta właśnie o tą pozycję...

Polskie samoloty września 1939 roku: Charakterystyka myśliwca PZL P.7 oraz P.11c


W okresie II Rzeczpospolitej lotnictwo wojskowe było uważane jako formacja pomocnicza dla piechoty i kawalerii. W związku z tym nie miało tak dużej roli uprzywilejowanej w stosunku do innych formacji w Wojsku Polskim. Zgodnie z doktryną obronną wypracowaną na początku dwudziestolecia lotnictwo miało prowadzić jedynie rozpoznanie na rzecz innych rodzajów wojska. Inne działania miały znaczenie marginalne. Lotnictwo polskie było formacją o cechach obronnych i jako takie w niewielkim stopniu nadawało się do operacji zaczepnych oraz do ograniczenia swobody działania nieprzyjaciela w powietrzu.

W 1929 roku powstał pierwszy prototyp samolotu myśliwskiego z silnikiem rzędowym, oznaczony P.1. Sał on początek rodzinie konstrukcji, z których pierwszą budowaną seryjnie był samolot myśliwski PZL P.7. Cechą charakterystyczną całej rodziny był kształt podparty zastrzałami skrzydeł, załamanych przy kadłubie ku górze i o zmiennym wzdłuż rozpiętości profilu. Tzw. polskie skrzydło zapewniało pilotowi znakomitą widoczność do przodu i do góry.

W 1931 roku zostały oblatane dwa prototypy oznaczone P.6 i P.7, wyposażone w budowany na licencji silnik gwiaździsty Bristol Jupiter, a wkrótce zamówiono i wykonano serię 150 myśliwców P.7/II oznaczonych ostatecznie jako P.7a. Do jednostek lotniczych zaczęły być dostarczane w 1933 roku. We wrześniu 1939 roku w samoloty te wyposażone były jeszcze trzy eskadry lotnicze (30 maszyn). Po agresji na Polskę 14 tych samolotów przetransportowano do Rumunii.

Dane techniczne PZL P.7
P.7a Jednomiejscowy myśliwiec

Rozpiętość: 10,30m
Długość: 7,15m
Napęd: sprężąrkowy silnik gwiaździsty Skoda Jupiter VII o mocy 362 kW (492 KM)
Uzbrojenie: 2 karabiny maszynowe 7,7 mm
Masa startowa: 1410 kg
Prędkość maksymalna: 327 km/h
Zasięg: 560 km

Źródło:
1. Jan Wróblewski, Armia Łódź, Wydawnictwo Wojskowego Instytutu Historycznego, Warszawa 1975.
2. Łukasz Łydżba, Lwowski III/6 Dywizjon Myśliwski, Wydawnictwo Vespa, Poznań 2011.
3. Józef Śmiałkowski, Łask Dzieje miasta, Urząd Miejski w Łasku, Łask 1998.
4. Jan Wróblewski, Armia Łódź, Wydawnictwo Wojskowego Instytutu Historycznego, Warszawa 1975.
5. red. Eugeniusz Kozłowski, Wojna obronna Polski 1939, Wydawnictwo MON, Warszawa 1979.
6. Pierwsze dni września 1939 r. w meldunkach sieci polskiego dozorowania przeciwlotniczego, Rocznik Archiwalne-Historyczny CAW.
O serwisie Polityka prywatności Regulamin serwisu Mapa serwisu Kontakt Ubezpieczenia
YouTube Facebook Twitter
Polski English Deutsch
© 2018 PrzyczepyMarter.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Sklep PrzyczepyMarter.pl
95-082 Przygoń, Łąkowa 3, gmina Dobroń, Łódzkie
Telefon: +48 696 426 746 • E-mail: blog@przyczepymarter.pl
PrzyczepyMar
ter
+