BIZNES WIADOMOŚCI//PRZYCZEPYMARTER

Coraz więcej Polaków przygotowuje przetwory

(c) Newseria//PrzyczepyMarter  •  23/Sierpień/2019 (12:39), aktualizacja 1/Luty/2020 (13:08)
Nawet 75 proc. Polaków deklaruje, że robi przetwory na zimę. W spiżarniach będą królować ogórki kiszone, dżemy i konfitury, soki, a także nalewki – wynika z Barometru Providenta. Choć przetwory to domena przede wszystkim osób starszych, to także i młodzi coraz częściej kultywują tradycję. Weki to gwarancja smaku i naturalnych składników, a część osób przygotowuje przetwory ze względu na oszczędności.
PrzyczepyMarter.pl Coraz więcej Polaków przygotowuje przetwory

Coraz więcej Polaków przygotowuje przetwory. Głównie robią to kobiety, a panowie specjalizują się w nalewkach


– Chęć przygotowania przetworów na zimę deklaruje 75 proc. badanych. Zaskakuje nas ten wynik o tyle, że jest to o 26 pkt proc. więcej niż w ubiegłym roku. Głównym powodem, dla którego robimy przetwory, jest z jednej strony kultywowanie tradycji, z drugiej chęć zdrowego odżywiania. Robiąc przetwory samodzielnie, mamy świadomości, co jemy i w jaki sposób przyrządzamy posiłki  – podkreśla w rozmowie z agencją Newseria Biznes Karolina Łuczak, kierownik biura prasowego i komunikacji wewnętrznej w Provident Polska.

Jeszcze w 2018 roku zapasy na zimę planowało zrobić 49 proc. Polaków. Stopniowo jednak sporządzanie domowych przetworów wraca do łask. Samodzielnie przygotowane produkty są tańsze niż te kupowane w sklepach, a przy tym znacznie zdrowsze – bez konserwantów i sztucznych barwników, z mniejszą zawartością cukru.

Weki z reguły przyrządzają osoby powyżej 59 roku życia (w tej grupie wiekowej niemal 80 proc. przyszykuje marynaty na zimę) i osoby młode (75 proc. osób w wieku 25–39 lat).

– Przetworami również interesują się osoby młodsze, poniżej 25 roku życia. Bardzo chętnie kultywując tradycje rodzinne, wracają do sposobu przygotowania warzyw, owoców, kiszonek – mówi Karolina Łuczak.

W domowych spiżarniach znajdą się przede wszystkim kiszone ogórki, dżemy i konfitury owocowe oraz soki i syropy owocowe. To raczej domena kobiet, mężczyźni przy przygotowywaniu przetworów skupiają się raczej na nalewkach – blisko 30 proc. z nich wskazuje, że będzie produkować domowe trunki.

– Zdecydowanie częściej przetwory robią mieszkańcy wsi i mniejszych miejscowości. Warzywa, owoce czy grzyby pochodzą z miejsca, w którym mieszkają, często z przydomowego ogródka lub lasu. Jeśli chodzi o mieszkańców miast, to tutaj owoce i warzywa pochodzą przede wszystkim z targowisk lub są prezentem od rodziny czy przyjaciół z przydomowego ogródka – mówi Łuczak.

Z Barometru Providenta wynika, że niemal 85 proc. mieszkańców wsi przygotowuje przetwory, w dużych miastach – 63 proc. Zdecydowana większość (75 proc.) z tych, którzy deklarują przygotowanie zapasów, wykorzysta swoje zbiory – przede wszystkim osoby młode (83 proc. osób w przedziale wiekowym 25–39 lat) i mieszkańcy wsi (ponad 90 proc.).

– Grupa 38 proc. badanych przygotowuje zapasy na całą zimę tak, żeby wystarczyło do kolejnego sezonu. Najbardziej szczodrzy są seniorzy, którzy przygotowują tego jeszcze więcej i swoimi zapasami obdarowują rodzinę i bliskich – zauważa ekspertka Providenta.

Najmłodsi (15–24 lata) i ci mieszkający w pojedynkę, jeśli już przygotowują weki, to najwyżej kilka słoików. Przetwory to dla nich powrót do przeszłości i bardziej stylowy dodatek do wnętrza niż zapasy na zimę.

– Zapasy robią osoby głównie z rodzin wielodzietnych, rodzin wielopokoleniowych. Rodziny 5-osobowe czy większe przygotowują zapasy na cała zimę. Zdecydowanie mniej zapasów przygotowują single – wymienia Karolina Łuczak.

Komunikat (c) Newseria Biznes

WIADOMOŚCI
Serwis specjalny z okazji 600-lecia nadania praw miejskich dla Łasku 1422 - 2022. W najbliższym czasie przygotowane zostaną specjalne publikacje o historii Łasku oraz różnych ciekawych wydarzeniach lokalnych w regionie.
TAGI
Blog Biznes Przyczepy przetwory zimę zapasy osoby przygotowują przygotowuje osób polaków karolina przetworów wsi przygotowania ogórki badanych robią
OPINIE
Napisz opinię do artykułu tylko jako zalogowany użytkownik!
Wcześniej możesz Założyć konto i Zalogować się
BIZNES
1

Prawidłowe oszacowanie wartości czynszu to duży problem przy transakcjach najmu

Artykuł Prawidłowe oszacowanie wartości czynszu to duży problem przy transakcjach najmu został opublikowany w serwisie PrzyczepyMarter.pl i stanowi propozycję do przeczytania do glównej publikacji Coraz więcej Polaków przygotowuje przetworyPrawidłowe oszacowanie wartości czynszu to duży problem przy transakcjach najmu. Pomocne są internetowe porównywarki
– Błędy w oszacowaniu ceny najmu skutkują tym, że wynajmujący wystawiają ofertę albo po zaniżonej cenie, przez co nie czerpią maksymalnych korzyści z wynajmu nieruchomości, albo z kolei zawyżają cenę, w związku z czym nie znajdują chętnych, żeby taką nieruchomość wynająć – mówi agencji Newseria Biznes Anton Bubiel, prezes zarządu platformy Rentier.io.

Nie istnieje ogólnodostępna baza cen transakcyjnych, w której wynajmujący bądź osoby zainteresowane najmem mogłyby sprawdzić wartość czynszu dla poszczególnych typów nieruchomości w danej lokalizacji. Jedynym źródłem takiej wiedzy było dotychczas porównywanie cen na portalach ogłoszeniowych. Problem pojawia się wtedy, kiedy w danej chwili na rynku nikt nie oferuje podobnego typu nieruchomości i trudno jest uzyskać wiarygodne dane porównawcze.

– Poza tym ceny ofertowe nie zawsze są reprezentatywne i wymagana jest analiza większej liczby danych, żeby znaleźć odpowiedź – mówi Anton Bubiel. 

Przy szacowaniu wartości czynszu właściciel może skorzystać z pomocy specjalisty – zarówno pośrednicy nieruchomości, jak i firmy zajmujące się obsługą najmu nieruchomości czy doradzające w zakresie inwestycji w nieruchomości na wynajem zazwyczaj orientują się w lokalnym rynku i są w stanie wesprzeć klientów w tym zakresie.

– Pojawiają się też różnego rodzaju serwisy, które agregują dane z ogłoszeń i informacje o transakcjach, dzięki czemu pozawalają automatycznie znaleźć odpowiedź na pytanie, za ile możemy wynająć nieruchomość w określonej lokalizacji mówi Anton Bubiel.

Na zachodnich rynkach – zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii – od dawna istnieją tego typu narzędzia. Ich zasada działania jest prosta – algorytmy wyszukują mieszkania o zbliżonych parametrach wśród aktualnych i historycznych ofert na portalach ogłoszeniowych i na tej podstawie tworzą automatyczną kalkulację. Na polskim rynku takie narzędzia dopiero zaczynają się pojawiać, są wśród nich m.in. Urban.one, Ceny.szybko.pl czy platforma Rentier.io.

Automatyczne szacowanie ceny najmu jest korzystne zarówno z punktu widzenia właścicieli mieszkań, jak i przyszłych lokatorów. Pierwsi mogą sprawdzić, czy ich oferta nie jest zbyt niska albo zbyt wysoka i zorientować się w okolicznej konkurencji. Z kolei drudzy mogą sprawdzić, czy wysokość miesięcznego najmu, którą proponuje właściciel, jest powyżej czy poniżej cen podobnych nieruchomości w okolicy.

– Zarówno w przypadku analizy przeprowadzonej we własnym zakresie, jak i w przypadku analiz przeprowadzanych za pomocą różnego rodzaju narzędzi w grę wchodzą czynniki subiektywne, na które należy zwracać uwagę. Przykładowo, narzędzia analityczne nie biorą pod uwagę widoku z okna, a czasami może to być istotny atut określonej nieruchomości, decydujący o popycie – mówi Anton Bubiel.

Jak podkreśla, przy szacowaniu wartości czynszu najmu właściciel mieszkania powinien uwzględnić indywidualne cechy nieruchomości i sprecyzować, do jakiej grupy klientów chce kierować swoją ofertę.

– Jeżeli są to studenci, to zwracamy uwagę na to, czy w pobliżu naszej lokalizacji znajdują się uczelnie. Natomiast w przypadku par lub osób pracujących ważny jest wygodny dojazd do miejsca pracy albo infrastruktura w okolicy nieruchomości, którą wynajmujemy – mówi Anton Bubiel. – Coraz częściej także wyposażenie odgrywa istotną rolę. Potencjalni najemcy często pytają, czy w mieszkaniu jest zmywarka, oczekują, że będzie dostępny internet i telewizja. 

Komunikat (c) Newseria Biznes
2

Szkolenie pilota samolotów rejsowych kosztuje nawet 250 tys zł

Artykuł Szkolenie pilota samolotów rejsowych kosztuje nawet 250 tys zł został opublikowany w serwisie PrzyczepyMarter.pl i stanowi propozycję do przeczytania do glównej publikacji Coraz więcej Polaków przygotowuje przetworySzkolenie pilota samolotów rejsowych kosztuje nawet 250 tys. zł. Większość kandydatów finansuje je z własnej kieszeni
Według szacunków Boeinga w ciągu najbliższych 20 lat na całym świecie zabraknie nawet 600 tys. przedstawicieli tej profesji. Duży popyt przy niskiej podaży nowych kadr oznacza dla pilotów rynek pracownika i dobre zarobki, ale za około 50–70 lat zawód ten zacznie stopniowo zanikać.

W świetle rozwoju technologii informatycznych prawdopodobnie pilota w kokpicie również kiedyś zastąpi komputer. W tym sensie zawód pilota wydaje się być zawodem przeszłości, bo najbardziej prestiżowy był w drugiej połowie XX wieku. Natomiast w najbliższych kilkudziesięciu latach jest to wciąż zawód absolutnie perspektywiczny. Pilotów na rynku brakuje, więc będzie dla nich dużo dobrze płatnej pracy w wielu ciekawych krajach świata – mówi agencji Newseria Biznes Jakub Benke, pilot liniowy, prezes zarządu Bartolini Air.

Kandydaci do tego zawodu muszą się charakteryzować przede wszystkim dobrym stanem zdrowia i przejść badania lekarskie, które zagwarantują, że nie stracą świadomości w powietrzu i nie przestaną panować nad samolotem.

Na drugim miejscu są predyspozycje i one już nie są takie oczywiste. Myślę, że większość osób mogłaby zostać pilotami, bo nie jest to zawód o wiele trudniejszy niż inne. Na pewno wymaga gotowości do wzięcia odpowiedzialności. Według mnie w ogóle nie jest to zawód niebezpieczny, stresujący, natomiast na pewno trzeba być osobą odpowiedzialną i umieć traktować sprawy poważnie – podkreśla Jakub Benke.

Kandydat na pilota musi też wykazać się pracowitością, bo zdobywanie kompetencji oznacza wielogodzinną naukę, pracę i wiele różnego typu egzaminów. Szkolenie pilotów dzieli się na część teoretyczną i praktyczną. Składa się z kilku etapów, z których pierwszym jest szkolenie do licencji turystycznej.

Zaczynamy od podstaw teorii, następnie latamy małą awionetką, czyli małym samolotem tłokowym. Uzyskujemy licencję turystyczną, a następnie poszczególne, dodatkowe uprawnienia – aż do licencji zawodowej i licencji liniowej zamrożonej. Cały czas latamy tylko niedużymi samolotami tłokowymi, tyle że coraz bardziej skomplikowanymi, czyli dwusilnikowymi, z chowanym podwoziem. Chodzi o to, żeby to szkolenie nie było aż tak bardzo drogie, bo ono i tak nie należy do najtańszych – mówi Jakub Benke.

Jak ocenia, w Polsce system szkolenia lotniczego jest dość rozwinięty. Istnieje raptem kilka szkół publicznych, które szkolą pilotów, ale na rynku funkcjonuje wiele podmiotów prywatnych. Większość pilotów finansuje szkolenie ze środków własnych, natomiast wymaga to inwestycji rzędu 250 tys. zł. To koszt, który wiele osób powstrzymuje przed wybraniem tej drogi zawodowej. Jak podkreśla ekspert, przy obecnej dobrej koniunkturze na rynku taka inwestycja może jednak szybko się zwrócić – nawet w 2–3 lata po rozpoczęciu pracy w kokpicie samolotu rejsowego.

Po przejściu wieloetapowego szkolenia i uzyskaniu licencji liniowej zamrożonej pilot może się już zatrudnić w linii lotniczej i zasiąść w prawym fotelu pierwszego oficera w dużym samolocie odrzutowym. Przedtem musi jednak przejść jeszcze jedno, trwające średnio od 2 do 4 tygodni szkolenie na dany typ samolotu rejsowego.

Kiedy kandydat na pilota uzyska już licencję zawodową i dostanie pracę w linii lotniczej, ta linia wysyła go na szkolenie np. na typ samolotu Airbus 320 czy Boeing 737. Ono odbywa się już w pełni na symulatorze, z wyjątkiem nauki lądowań. Jest sześć lądowań, które wykonuje się prawdziwym, pustym samolotem bez pasażerów. Wynika to z faktu, że techniki lądowania symulatorów nie są w stanie idealnie tego oddać i ten element jest niezastąpiony. Natomiast gdy przechodzimy do samolotów odrzutowych, na których godzina lotu jest już bardzo droga, rzeczywiście symulatory zaczynają zajmować pierwsze miejsce w szkoleniu – prezes zarządu Bartolini Air.

Komunikat (c) Newseria Biznes
3

Postępuje miniaturyzacja elektroniki

Artykuł Postępuje miniaturyzacja elektroniki został opublikowany w serwisie PrzyczepyMarter.pl i stanowi propozycję do przeczytania do glównej publikacji Coraz więcej Polaków przygotowuje przetworyPostępuje miniaturyzacja elektroniki. Mniejsze niż obecnie stosowane w smartfonach czujniki pozwolą na umieszczenie w nim pojemniejszej baterii
– Jesteśmy w stanie znacznie zmniejszyć czujniki w stosunku do obecnych rozmiarów. Opracowujemy wszystkie rodzaje czujników, począwszy od detektorów ruchu, poprzez czujniki przewodnictwa kostnego, żyroskopy i akcelerometry, aż po mikrofony i kompasy. W przypadku smartfonów mniejsze czujniki pozwalają zaoszczędzić miejsce np. na większą baterię, co jest niezwykle istotne, bo umożliwia dłuższy czas pracy telefonu – mówi w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Innowacje Josep Montanya z Nanusens.

Miniaturyzacja jest jednym z największych wyzwań, jakie stawia sobie branża elektroniczna, by mogła się dalej rozwijać. Wykorzystywana jeszcze na początku XX wieku 3,5–calowa dyskietka komputerowa mogła pomieścić na taśmie magnetycznej na powierzchni mieszczącej się w dłoni zaledwie 1 megabajt danych. Obecnie na podobnej powierzchni inżynierowie IBM byli w stanie zmieścić 330 terabajtów danych. Rozwój nanotechnologii pozwala pracować na materiałach o średnicy tysiąckrotnie mniejszej od średnicy włosa.

Stworzony w technologii CMOS czujnik Nanosens MEMS, przeznaczony do stosowania w słuchawkach dousznych, jest dziesięciokrotnie mniejszy od konwencjonalnych czujników mikromechanicznych. Zajmuje on objętość jednego milimetra sześciennego. Dzięki temu w niewielkim urządzeniu zwalnia się bardzo dużo przestrzeni, która może zostać wykorzystana np. do zamontowania pojemniejszej baterii.

Dzięki mniejszym czujnikom, możliwe jest także zamontowanie ich większej liczby, co zwiększą wygodę użytkowania słuchawek. Czujniki oparte na przewodnictwie kostnym, wykrywając głos użytkownika, uruchomią redukcję szumów. Inne, dzięki detekcji ruchu, wykryją, kiedy urządzenie znajduje się w kanale ucha, a kiedy w kieszeni. Dzięki temu słuchawki nie będą niepotrzebnie włączone, gdy ktoś z nich rzeczywiście nie korzysta. 

– Główne zastosowanie tej technologii to słuchawki douszne, a więc także smartfony czy internet rzeczy. Wszystkie te urządzenia potrzebują mniejszych czujników, a my potrafimy je zmniejszyć bardzo skutecznie. Szczególnie jeśli chodzi o słuchawki – to rynek, na którym w krótszej perspektywie możemy spodziewać się prawdziwego boomu, dlatego to na nim się skupiamy – wskazuje Josep Montanya.

Nanusens do opracowywania swoich rozwiązań korzysta z systemów pamięci budowanych w technologii CMOS, umożliwiającej zmieszczenie bardzo dużej liczby tranzystorów na jednostce powierzchni płytki krzemu. W praktyce oznacza to znikomy pobór mocy i możliwość pracy w bardzo szerokim zakresie temperatur. Technologia pozwoli na opracowanie szeregu różnych czujników.

– W tym roku zajmujemy się tworzeniem próbek czujników bezwładnościowych, a więc detektorów ruchuczujników przewodnictwa kostnego. Nasz pierwszy prototyp – czujnik ruchu dla branży słuchawek dousznych – pojawi  się w sprzedaży we wrześniu – zapowiada przedstawiciel Nanusens.

Obecnie światowym liderem w produkcji takich czujników jest Bosch, odpowiedzialny za wdrożenia MEMS w połowie smartfonów produkowanych na świecie. Czujniki mikromechaniczne mogą służyć do mierzenia ciśnienia, przyspieszenia, ruchu obrotowego czy analizowania pola magnetycznego Ziemi. W telefonach są odpowiedzialne m.in. za działanie systemów wykrywających, czy smartfon trzymamy poziomo czy pionowo, a także za redukcję szumów i rejestrowanie mowy. Czujnikami MEMS naszpikowane są też systemy wspomagające jazdę. We współczesnym samochodzie bywa zamontowanych nawet 50 takich czujników.

Według analityków z Market Research Future światowy rynek MEMS i innych czujników elektronicznych osiągnie do 2023 roku wartość przeszło 26 mld dol. Średnioroczne tempo wzrostu utrzyma się na poziomie powyżej 10 proc.

Komunikat (c) Newseria Innowacje
4

Branża gamingowa przenosi się na smartfony i urządzenia mobilne

Artykuł Branża gamingowa przenosi się na smartfony i urządzenia mobilne został opublikowany w serwisie PrzyczepyMarter.pl i stanowi propozycję do przeczytania do glównej publikacji Coraz więcej Polaków przygotowuje przetworyBranża gamingowa przenosi się na smartfony i urządzenia mobilne. Pojawiają się pierwsze przenośne sprzęty do grania w wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości
Osiem lat po premierze pierwszej pełnoprawnej wersji Minecrafta firma Microsoft postanowiła przenieść ten tytuł w nową rzeczywistość. W tym roku na rynku zadebiutuje Minecraft Earth, innowacyjna odsłona gry osadzona w rzeczywistości rozszerzonej. Ten ruch jest odpowiedzią na rosnące zainteresowanie graczy nowymi technologiami mobilnymi i próbą wpisania się w sukces takich tytułów, jak Pokemon GO czy Harry Potter Wizards Unite.

Za oba te tytuły odpowiada ten sam wydawca, studio Niantic, które wyspecjalizowało się w tworzeniu aplikacji wykorzystujących rzeczywistość rozszerzoną. Popularna marka i innowacyjna technologia mogą nie wystarczyć, aby Minecraft Earth spotkał się z równie ciepłym przyjęciem ze strony graczy. Wielu twórców gier mobilnych próbowało swoich sił w branży AR i nie wszystkim udało się odnieść sukces.

– Największym problemem technologii augmented reality jest fakt, że trzeba chodzić z urządzeniem i wymachiwać telefonem w przestrzeni. Z kolei największą przeszkodą w wirtualnej rzeczywistości jest logistyka. Obecne urządzenia mają duże wymagania sprzętowe, kable plączące się po podłodze i stacje bazowe, które trzeba porozstawiać. Pierwsze zestawy nie pozwalały na poruszanie się, co często powodowało mdłości, ale nowsze zestawy już rozwiązały ten problem – aplikacje i gry VR-owe są już na dużo wyższym poziomie, a PlayStation wypuściło swój zestaw VR. Wygląda na to, że rynek VR będzie się powoli rozwijał – mówi agencji informacyjnej Newseria Innowacje Łukasz Kuczera, prezes zarządu Vixa Games.

Branżę VR od lat wspierają czołowi producenci elektroniki użytkowej. Samsung promuje swoje smartfony z linii Galaxy S jako idealny sprzęt do graniarzeczywistości wirtualnej za pośrednictwem zestawu Gear VR. Potencjał tego segmentu doceniają także inżynierowie Oculusa, którzy opracowali w pełni niezależny, mobilnym zestaw do wirtualnej rzeczywistości – Oculus Quest. W urządzeniu zamontowano wszystkie niezbędne podzespoły, dzięki czemu nie trzeba podpinać do niego ani komputera, ani smartfona, aby uruchomić gry w VR.

Mobilne zestawy VR mają jednak swoje ograniczenia. Sprzęty obecnej generacji nie są tak zaawansowane, aby pozwalały z wysoką precyzją śledzić położenie gracza oraz otaczających go obiektów tak, jak czynią to pecetowe czy konsolowe gogle wirtualnej rzeczywistości.

– Zestawy VR są zdecydowanie stacjonarne i nawet jeżeli byłyby na tyle mobilne, że moglibyśmy korzystać z nich w pomieszczeniu, to kto ostrzeże nas, że ktoś się zbliża? Będziemy na siebie wpadać. Zatem zdecydowanie to są urządzenia stacjonarne. Nie sądzę, żeby stały się mobilne w najbliższej przyszłości, 5G raczej w tym nie pomoże – twierdzi ekspert.

Technologia 5G może odegrać jednak inną, równie znaczącą rolę w rozwoju branży gier mobilnych. W tym roku zadebiutuje kilka usług gamingowych bazujących na chmurze danych. Na jesieni Apple zaprezentuje platformę Arcade, a Google rozpocznie wdrażanie serwisu Stadia, który umożliwi uruchamianie tytułów klasy AAA (z bardzo dużymi wymaganiami sprzętowymi) m.in. za pośrednictwem smartfonów oraz tabletów.

Do płynnego grania za pośrednictwem chmury wymagany jest dostęp do szybkiego internetu. I o ile w warunkach domowych nie powinno być z tym problemu, o tyle do grania poza domem konieczne może się okazać skorzystanie z sieci 5G. Firmy technologiczne powoli przygotowują się do wsparcia tej technologii i wypuszczają na rynek pierwsze smartfony wyposażone w moduły 5G. Sprzęty takie zapowiedziały m.in. Samsung, Huawei czy Xiaomi.

– Rynek gier jest ogromny i rośnie w zastraszającym tempie. Kiedyś granie było traktowane jako zabawa dla dzieci, teraz jest to normalne. To nic dziwnego, gdy dorosły włączy Wiedźmina III w ramach relaksu. Mamy w Polsce bardzo dobre studia, które produkują bardzo dobrej jakości gry. Na polskim rynku jest duży potencjał, żeby robić jeszcze więcej, jeszcze lepszych gier – uważa Łukasz Kuczera.

Według Research and Markets globalna wartość branży gier mobilnych w 2017 roku przekroczyła 48 mld dol. Szacuje się, że do 2026 roku będzie się rozwijać w średniorocznym tempie wzrostu na poziomie 19,6 proc.

Komunikat (c) Newseria Innowacje
5

Brakuje lekarzy, a liczba świadczeń medycznych systematycznie rośnie

Artykuł Brakuje lekarzy, a liczba świadczeń medycznych systematycznie rośnie został opublikowany w serwisie PrzyczepyMarter.pl i stanowi propozycję do przeczytania do glównej publikacji Coraz więcej Polaków przygotowuje przetworyBrakuje lekarzy, a liczba świadczeń medycznych systematycznie rośnie. Efektem może być wzrost cen usług medycznych
W Polsce na jednego lekarza przypada średnio 3 tys. konsultacji rocznie. Średnia europejska to 2,1 tys., a na przykład w Szwecji na jednego lekarza przypada ich tylko 680. To pokazuje, z jakim wyzwaniem mierzą się wszystkie podmioty medyczne w Polsce. Mamy też dużą emigrację kadry medycznej, przez co coraz trudniej jest pozyskać dobry personel. Jeżeli chcemy pozyskać najlepszych lekarzy i pielęgniarki, musimy im po prostu więcej zapłacić, a to bezpośrednio wpływa na koszty funkcjonowania naszej organizacji – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Artur Białkowski, dyrektor zarządzający usług biznesowych Medicover Polska.

Jak wynika z raportu „Health at a Glance 2018”, przygotowanego przez OECD i Komisję Europejską, Polska ma najmniej lekarzy w Europie. Na 1 tys. mieszkańców przypada 2,4 lekarza przy średniej europejskiej na poziomie 3,8. Dla porównania w sąsiednich Czechach ten wskaźnik wynosi 3,7, a w Austrii – 5,1. Od kilku lat lekarzy powoli przybywa, ale z drugiej strony problemem jest rosnący wskaźnik emigracji, bo medyków z Polski rekrutuje m.in. brytyjski National Health Service (NHS).

Według majowego raportu ManpowerGroup („Niedobór talentów w służbie zdrowia”) obecnie 72 proc. polskich szpitali potrzebuje pielęgniarek wszystkich specjalizacji, 68 proc. szuka lekarzy, a 13 proc. – położnych. Co więcej, średnia wieku wśród pielęgniarek sukcesywnie wzrasta i obecnie wynosi około 50 lat. Na nieco ponad 280 tys. zarejestrowanych pielęgniarek tylko ok. 30 tys. jest w przedziale wiekowym 21–40 lat. Z danych Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych wynika, że statystycznie na 1 tys. mieszkańców przypada 5,4 pielęgniarki, co plasuje Polskę w ogonie krajów OECD (w Szwajcarii ten wskaźnik wynosi 16, a w Niemczech – 11,3).

Niedobory kadrowe w służbie zdrowia to problem, zwłaszcza w świetle danych GUS, z których wynika, że liczba konsultacji lekarskich od lat systematycznie wzrasta. W 2017 roku zrealizowano 169,4 mln wizyt lekarskich w POZ. Tylko w ciągu ostatnich dwóch lat zwiększyła się o 5 proc. Co istotne, najdynamiczniej rośnie liczba porad udzielanych osobom w wieku 40–65 lat (raport PIU „Finansowanie opieki zdrowotnej pracowników 2018”).

Rosnąca liczba badań i konsultacji jest wyzwaniem. W Medicover w ciągu ostatnich 3 lat obserwujemy wzrost liczby pacjentów z chorobami tarczycy o 30 proc. On też się przekłada na wzrost kosztów – mówi Artur Białkowski. – Kolejnym wyzwaniem dla rynku opieki medycznej jest starzejące się społeczeństwo. Do 2050 roku co trzeci mieszkaniec Europy będzie osobą starszą, a w Polsce 40 proc. społeczeństwa będą stanowić osoby powyżej 60. roku życia.

Polskie społeczeństwo jest jednym z najszybciej starzejących się na tle Unii Europejskiej. Według danych GUS w 2020 roku liczba seniorów urośnie do ok. 9,6 mln osób, które będą stanowiły prawie 20 proc. całego społeczeństwa. Dekadę później liczba ta wzrośnie do 10 mln, a seniorzy będą stanowić prawie jedną trzecią ludności kraju. Szybkie starzenie się społeczeństwa oznacza, że w nadchodzących latach sektor medyczny stanie przed wieloma wyzwaniami, związanymi ze zwiększonym popytem na świadczenia medyczne i większą częstotliwością występowania chorób przewlekłych.

Kolejnym czynnikiem, który wpływa na wzrost kosztów opieki medycznej, jest też cyfryzacja sektora medycznego oraz konieczność inwestowania w nowoczesne technologie i sprzęt diagnostyczny.

Ponosimy m.in. koszty inwestycji w ochronę danych medycznych. Zmiany prawne, w tym RODO, powodują, że trzeba budować nowe systemy, nowe zabezpieczenia dla tych danych, co oczywiście rodzi dodatkowe koszty – podkreśla Artur Białkowski. – Coraz rzadziej korzystamy z usług takich jak rentgen, zastępując je nowymi technologiami, zwiększamy dostępność do rezonansu magnetycznego czy tomografii komputerowej. Szerszy jest też zakres diagnostyki dla kobiet w ciąży. To wszystko przekłada się na dużo lepszą jakość diagnostyki i skuteczność leczenia, ale jednocześnie generuje wyższe koszty opieki medycznej.

Widzimy, że rosnące koszty opieki zdrowotnej skłaniają coraz więcej firm z naszej branży do waloryzacji cen usług medycznych. To pozwala utrzymać wysoką jakość obsługi i reinwestować pieniądze w rozbudowę naszej sieci placówek medycznych. Dla przykładu, tylko w ubiegłym roku otworzyliśmy 3 nowe centra medyczne i 3 wysokospecjalistyczne kliniki stomatologiczne oraz rozbudowaliśmy i zmodernizowaliśmy 8 istniejących centrów medycznych. Ponadto do naszej sieci placówek partnerskich dołączyło 330 nowych jednostek – dodaje Krzysztof Świetlik, dyrektor ds. sprzedaży Medicover Polska.

Jak podkreśla, duże szanse na optymalizację kosztów obsługi medycznej stwarza telemedycyna. Według szwedzkiej firmy badawczej Berg Insight w 2022 roku z systemów telemedycznych będzie korzystać już 16,5 mln Europejczyków (wobec 5,9 mln w 2016 roku). Medicover szacuje, że prawie jedna czwarta wizyt w placówkach stacjonarnych mogłaby być realizowana zdalnie.

Pacjenci z każdym rokiem coraz chętniej korzystają z takiej formy obsługi. Od momentu uruchomienia naszej platformy telemedycznej w 2012 roku udzieliliśmy im już blisko 1 mln porad. W tym roku mamy ich już blisko 150 tys. Ich wolumen rośnie z roku na rok o 40–50 proc. Od grudnia ubiegłego roku wdrożyliśmy w Medicover e-recepty, które także cieszą się coraz większą popularnością, zarówno wśród lekarzy, jak i pacjentów. Pozwala to zredukować liczbę wizyt w centrach medycznych i nasze koszty, a dla pacjentów jest ułatwieniem życia i oszczędza ich cenny czas – podkreśla Krzysztof Świetlik. 

Komunikat (c) Newseria Biznes
POPULARNE
›  Jarmark Łaski 2020 Program Dni Łasku i Kto Wystąpi na Scenie?
›  Zlot motocyklowy Gwiaździsty Częstochowa 2020: termin i program
›  Jak zarejestrować przyczepę samochodową i tanio ubezpieczyć?
›  Gdzie kupić viaTOLL do przyczep samochodowych i kempingowych?
›  Targi motoryzacyjne Poznań Motor Show 2020 i elektromobilność
›  VI Krajowe Święto Truskawki Buczek 2020: kto wystąpi, program!
›  Przyczepa samochodowa resorowana z amortyzatorem czy osi skrętnej?
›  Czy można ciągnąć przyczepę dwuosiową na kat. B prawa jazdy?
›  Dni Pabianic 2020 i Dni Powiatu Pabianickiego 2020 info dnia
›  Czym odtworzyć plik filmowy DAV? Jak przerobić konwerter na AVI?
›  Urodziny Łodzi 2020: Program koncerty i rozrywka na Dni Łodzi
›  Tunel średnicowy Łódź: Budowa i przebieg pod centrum miasta
›  Turystyczne targi caravaningowe Camper Caravan Show Warszawa 2020
›  Łask wiadomości lokalne onlej budżet kredyty gotówkowe i pożyczki
›  Tema: Przyczepy Samochodowe ze Świdnika i Wasze Opinie o Modelach
›   Holowanie przyczepki samochodowej 2020: Prawo jazdy B, B96, B+E
›  Przyczepy Niewiadów: Kultowa przyczepa kempingowa z Polski
›  Przyczepy do samochodów osobowych: gdzie kupić i jak konserwować?
›  Zachodnia obwodnica Łodzi S-14: przebieg i realizacja ekspresówki
›  Piknik Lotniczy w Łasku 2020: Dzień Otwarty i Święto 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego
›  Przyczepa platforma niskopodwoziowa pod ule quady mini samochody
›  Lidl w Łasku: Kiedy otwarcie sklepu spożywczego w Vendo Park?
›  Pasy transportowe rodzaje, gdzie kupić? Sprawdź teraz ofertę
›  Dni Sieradza 2020 kiedy: Program i plakat z koncertami wydarzenia
›  Na rynek trafia pierwszy inteligentny zegarek dla cukrzyków
›  Konopie włókniste mają 50 tys zastosowań w przemyśle
›  Przyczepy podłodziowe Neptun do transportu łodzi i skuterów wodnych
›  Jak kupić tanio przyczepę kempingową? Podróżowanie przyczepą
›  Przyczepa kempingowa Adria Astella: nowa luksusowa linia sezon 2020
›  Święto Truskawki Buczek 2019: kto wystąpi, program, atrakcje!
›  Na polskie domy przypada 87% węgla spalanego w gospodarstwach domowych w Unii Europejskiej
›  Andora - maleńkie państwo między Francją a Hiszpanią
›  Polacy opracowali nowoczesną technologię namnażania komórek odpowiedzialnych za młody wygląd
›  Gdzie na wakacje w 2020 roku kamperem lub przyczepą kempingową?
›  Hamulec najazdowy AL-KO w nowych przyczepach samochodowych Neptun
›  Przyczepki samochodowe skrzyniowe lekkie Neptun N7-263 rt
›  Kampery Adria Sonic, Coral, Matrix, Coral XL i Compact sezon 2020
›  Urzędnicy boją się rozwiązywać spory publiczno-prywatne w drodze mediacji
›  Wojska Obrony Terytorialnej: jak się dostać, wymagania, wyposażenie...
›  W Europie brakuje miodu
›  Produkcja wodoru w Polsce pozwoliłaby zasilić blisko 5 mln aut wyposażonych w odpowiednie ogniwa
›  Jaka przyczepa na budowę? Prace budowlane dla początkujących
›  Ponad 9 tys elektrycznych aut na drogach
›  Szczepienia na choroby zakaźne powinny być standardem wśród seniorów
›  Czeka nas druga rewolucja w elektromobilności
›  Nawet małe i średnie polskie firmy mogą konkurować na niemieckim rynku
›  Allegro zainwestuje w tym roku 1 mld zł w rozwój platformy
›  Program 14. Jarmark Urszulański Sieradz 2020 - Dni Sieradza 2020
›  Sztuczna inteligencja poinformowała o rozprzestrzenianiu się koronawirusa przed władzami
›  Szpitale potrzebują 100 mld zł na znaczącą poprawę jakości leczenia
ŁódźŁaskZduńska WolaZelów Widawa SzadekSieradzPiotrków TrybunalskiTomaszów Mazowiecki

PabianiceBiałystok Bydgoszcz Gdańsk Gorzów Wielkopolski Katowice Kielce Kraków Lublin Olsztyn

Opole Poznań Rzeszów Szczecin Toruń Warszawa Wrocław Zielona Góra

Przyczepy Ranking przyczep Ubezpieczenia OC/AC Wydarzenia Prawo jazdy Sklep budowlany Blog

Polityka prywatności Regulamin serwisu Mapa serwisu Kontakt

YouTube Facebook UniMarter

© 2020 PrzyczepyMarter.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone!

Sklep PrzyczepyMarter.pl
95-082 Przygoń, Łąkowa 3, gmina Dobroń, Łódzkie
Telefon: +48 696 426 746  •  E-mail: blog@przyczepymarter.pl
PrzyczepyMart
er
Konto @  Menu ☈